Takie wieczory jak ten, sprawiają że zupełnie inaczej czuję się na sercu. Buffy każdego dnia udowadnia mi jak wspaniałym, kochającym i uczuciowym stworzeniem jest. Jest już po północy a ja dopiero odłożyłam ją do klatki po ponad godzinnym wspólnym leżeniem pod kocykiem w łóżku. Ja sobie oglądałam serial na necie a ona zagrzebana w kocyk spała sobie co jakiś czas lekko chrupiąc ząbkami i mlaskając. Co jakiś czas budziła się gwałtownie i zaczynała mnie intensywnie lizać, ale jak tylko ją pogłaskałam i przemówiłam łagodnym głosem, znów zasypiała. Naprawdę w takich chwilach czuję się świetnie, gdyż mam wrażenie, że jet chociaż jedna istota na tym świecie, dla której jestem ważna. Jeśli chodzi o samą Buffy, prawie że od początku naszej znajomości odnoszę wrażenie jakby była moim króliczym odpowiednikiem. Tak samo jak ja potrzebuje bliskiej czułości. Właściwie stąd nawet wzięła się nazwa tego bloga - aby uczcić tą wyjątkową więź jaka jest między nami...
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, chciałam jeszcze powiedzieć, że spędziłam go razem ze swoim chłopakiem i z Buffy na wsi u jego babci. Jest to dla mnie miejsce naprawdę wyjątkowe, gdzie mogę się wyciszyć i nabrać dystansu do wielu spraw. Jako że jest wielkie prawdopodobieństwo że to jest już raczej ostatnia wycieczka w tym roku z moją króliczą towarzyszką w to miejsce, postanowiłam zrobić także kilka zdjęć.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz